Część 1. Łazienka plastic-free. Wielkie pożegnanie z plastikiem w… łazience! Jak szybko pozbyć się zbędnego plastiku z domowej łazienki?

Część 1. Łazienka plastic-free. Wielkie pożegnanie z plastikiem w… łazience! Jak szybko pozbyć się zbędnego plastiku z domowej łazienki?

No dobra. To wiemy już, że plastik nie jest taki zły, gdy produkujemy go z głową i używamy go z głową. Jednak potrzeba wielu głów, żeby ogromna nadprodukcja odpadowa plastiku wyhamowała. Każdy się zastanawia, jak to zrobić w pojedynkę? Przecież wszyscy wiemy, że za niksokosztową produkcją plastiku stoją ogromne pieniądze. Ci, którzy przez lata wzbogacili się na wciskaniu plastiku wszędzie tam, gdzie nie był aż tak bardzo potrzebny, łatwo nie odpuszczą. Czy my, malutkie mróweczki, mamy jakąś solidną broń by walczyć z wielkimi koncernami?

 

Mamy!

 

I, o zgrozo, ta broń jest stworzona z plastiku. To karta płatnicza, którą większość ludzi ma w swoim portfelu, a co poniektórzy w swoim telefonie i zegarku. To właśnie kartą płatniczą, wyrażamy naszą akceptację lub jej brak na produkty stworzone bez dbałości o środowisko. To właśnie my – konsumenci mamy największy wpływ na decyzje, jakie podejmują producenci praktycznie wszystkich produktów, podczas projektowania, tworzenia i sprzedawania swoich towarów.

 

Nie wierzysz?

 

A czy pamiętasz, ile kosztowała butelka najbardziej kultowego napoju gazowanego 20 lat temu? Świadomość na temat zdrowego odżywiania oraz negatywnego wpływu nadmiaru cukru na nasz organizm zmieniła się na przestrzeni ostatnich dwóch dekad tak bardzo, że producenci napojów gazowanych stają na głowie, aby jeszcze chwilkę utrzymać się na rynku.

 

Taka zmiana trwa bardzo długo, dlatego nie możemy dłużej czekać. Nie wszyscy się zaangażują – taka jest już natura ludzka. Ale jeśli choć połowa z nas, zrozumie, że ma wpływ na to co dzieje się na świecie i zadba o zmiany w swoim domu. To jest ogromna szansa, że za te 30 lat, nadal w morzu będzie więcej ryb niż śmieci.

 

Od czego zaczynamy?

 

Dziś od łazienki :)

 

Łazienka – zaraz po kuchni, najbardziej strategiczne miejsce w każdym domu (szczególnie w domu z dużą rodziną). To tu rozgrywają się rodzinne dramaty, gdy okazuje się, że ulubiona bluza jest nadal brudna w praniu. To tu najmłodsi, w niecodziennej ciszy i skrytości, poznają po raz pierwszy smak mydła w kostce. Ale również w łazience, dane jest nam zasmakować ukojenia wszelkich zmysłów, gdy wreszcie uda nam się znaleźć chwilę na gorącą kąpiel po całym tygodniu pracy.

 

W tym, na ogół niewielkim pomieszczeniu, pełnym kafelków i ceramiki, gdzie rozgrywają się te wszystkie historie, gdzieś na drugim planie, przewija nam się całkiem niezła ilość plastiku. Plastiku, który bardzo łatwo możemy zamienić na produkty plastic-free. Wystarczy tylko stanowcza decyzja – działamy!

 

Naszymi największymi plastikowymi grzechami w łazience są oczywiście szczoteczki do zębów, jednorazowe maszynki do golenia oraz plastikowe patyczki do uszu. Ale to nie wszystko. Zaraz za podium znajdują się wszelkiego rodzaju kosmetyki w plastikowych tubach i butelkach, sztuczne gąbki i myjki, plastikowe mydelniczki i kubeczki na szczoteczki oraz waciki. To chyba taka podstawa każdej łazienki. Sami możemy coś do tej listy indywidualnie dodać lub, mam nadzieję, odjąć.

 

Nie będę tu pisać o tym z czego zrobione są plastikowe szczoteczki. Wspomnę tylko trzy, dobrze znane już nam litery „BPA” i zaznaczę, że jedna szczoteczka rozkłada się ok. 500 lat. A jedna osoba, średnio w ciągu swojego życia zużywa takich szczoteczek aż 300 (i to jest moment, aby ilość naszych znajomych i przyjaciół pomnożyć razy 300 – to tyle znajomych szczoteczek spotkamy za 500 lat, znaczy nasze pra-pra-pra-pra…wnuki spotkają… takie pozdrowienia z zaświatów).

 

Nie inaczej jest z jednorazowymi maszynkami do golenia - tylko w Stanach Zjednoczonych rocznie do śmieci wyrzuca się ich aż 2 miliardy! A każda maszynka – jak wyżej, rozkłada się ok. 500 lat. To samo z patyczkami do uszu – tych nawet nie próbuję policzyć.

 

Na szczęście, wszystkie wspomniane gadżety możemy zmienić na produkty plastic-free. Zacznijmy od ekologicznych szczoteczek do zębów. Spójrzcie teraz na swoją plastikową szczoteczkę po raz ostatni, podziękujcie jej za współpracę i zamówcie dla siebie i swojej rodziny bambusową szczoteczkę do zębów.

 

Bamubsowe szczoteczki do zębów są tanie (ceny zaczynają się już od ok. 9,90 zł), są tak samo trwałe jak plastikowe (2-3 miesięcy w zależności od intensywności używania), posiadają naturalny środek antybakteryjny, który w kontakcie ze śliną redukuje ilość bakterii obecnych w jamie ustnej i można je kompostować. Tak, kompostować! Gdy bambusowa szczoteczka się zużyje, wystarczy odłamać jej główkę z włosiem (tę część wyrzucamy do odpadów wielomateriałowych), a trzonek wyrzucić do kompostownika.

 

Proste? Proste! Mało tego. Bambus to najszybciej rosnące drzewo na świecie (dzienny przyrost waha się między 1-2 m). A szczoteczki bambusowe renomowanych firm produkowane są surowca z kontrolowanych (czyli prywatnych) upraw bambusa. Zatem urocze misie panda nie muszą się obawiać podkradania im jedzenia ze stołówki przez człowieka. I bez obaw - bambusowe szczoteczki to nie tylko smutne beżowe patyczki. W ofercie jest coraz więcej kolorowych bambusowych szczoteczek o różnej miękkości/twardości włosia i również w rozmiarach dla dzieci. Z pewnością znajdziecie coś dla siebie.

 

A co z maszynkami do golenia? Ktoś może powiedzieć, że coraz więcej maszynek ma metalową rączkę i wymienne główki z ostrzami. Zgadza się. Jednak Większość tych maszynek ma wtopione gumowe profile w rękojeść, niemożliwe do oddzielenia (bo ponoć lepiej się wtedy trzyma maszynkę), a główki z ostrzami są taką kompilacją plastiku i metalu, że niestety nie da się ich łatwo rozdzielić podczas segregacji i ponownego przetwarzania. Czyli nie da się ich przetworzyć do ponownego użytku.

 

I tu z pomocą przychodzi tradycja. Może ktoś z Was pamięta stare brzytwy swoich dziadków, które dumnie stały przy łazienkowym lustrze, obok naturalnych pędzli do golenia? Tak, to jest aktualny trend w goleniu. Wielorazowe maszynki do golenia, całkowicie wykonane z metalu i wyposażone w ostrą żyletkę. Dostępne w różnych kolorach (również w kolorze złotego różu dla Pań) i w różnych kształtach. Towarzystwo pędzla z naturalnych składników, również da się załatwić.

 

Jak się okazało, to nie prawda, że potrzebujemy „100” ostrzy w jednej maszynce, żeby się dokładnie i szybko ogolić. Wystarczy nam jedno – byle bardzo ostre. A chyba nikt nie odmówi ostrości żyletce? Poza ekologią, atutem żyletki jest jeszcze jej cena. Choć sama maszynka wielorazowa to koszt od ok. 60 zł wzwyż, to paczka 5 żyletek kosztuje ok. 5 zł. Czy tylko mi się wydaje, że kupno jednej maszynki wielorazowej (być może na całe życie) i paczki żyletek wychodzi dużo taniej niż regularne dokupowanie jednorazówek? Hm…

 

Kolejne miejsce na naszej liście zajęły patyczki do uszu – i tu mam dobre wiadomości. Otóż czy większość osób chce, czy nie, resztki plastikowych patyczków do uszu już niebawem zniknie ze sklepowych półek. Ich produkcja została w zasadzie zakazana. W większości sklepów, na szczęście, spotkamy tylko patyczki kartonowe lub drewniane. I tu już sami musimy zdecydować, które nam bardziej przypadną… do uszu.

 

Największym wyzwaniem do zmiany mogą się okazać kosmetyki. Gdy rozejrzymy się w naszej łazience to zobaczymy, że prawie każdy kosmetyk opakowany jest w coś plastikowego. Tubka pasty do zębów, szampon, odżywka, mydło w płynie, pudełko z peelingiem, ulubiony krem. Wszędzie plastik, który przenika do naszego ulubionego kosmetyku.

 

Ta zmiana pewnie będzie wymagała więcej zaangażowania i czasu, jednak obiecuję Wam – warto. Skoro czytacie ten artykuł, to w jakiś sposób już zbliżyliście się do kosmetyków naturalnych. Znacie ich moc, ich skuteczność i przyjemność, jaką daje ich stosowanie. Być może dopiero uczycie się rozpoznawać składniki, które najlepiej działają na Waszą skórę i włosy, a być może już wiecie czego szukacie. Teraz, czas szukać tego samego tylko w ekologicznych opakowaniach. I to nie będzie trudne.

 

Pasta do zębów w słoiczku? Szampon w kartoniku? Krem w szklanym słoiczku? Lotion do rąk w szklanym flakonie? To nie fikcja, to już jest w zasięgu ręki każdego, kto zwraca uwagę jaki kosmetyk nakłada na swoje ciało i w czym ten kosmetyk jest zamknięty. Ponadto, opakowanie kosmetyku ma szalenie duży wpływ na sam kosmetyk. Pamiętacie fragment o mikroplastiku z poprzedniego artykułu? Ani szkło, ani papier, ani nawet aluminiowa puszka nie wprowadzi do Twojego ulubionego kremu czy pasty do zębów żadnej sztucznej substancji. Zatem, chyba warto, prawda?

 

No i jeszcze te nieszczęsne gąbki i myjki. Wykonane są z fatalnych składników, które nie mają niczego wspólnego z higieną i zdrowiem i podobnie jak wspominane szczoteczki i maszynki do golenia – rozkładają się setki lat. Chyba nikt nie chciałby spotkać za 300-400 lat swojej własnej, starej gąbki do kąpieli.

 

I tu też natura, już dawno, zaoferowała nam najbardziej naturalne i przyjazne naszej skórze surowce. Zatem zamiast sztucznej myjki wypróbujcie naturalną gąbkę roślinną Luffa lub gąbkę Konjac wytwarzaną z korzeni rośliny o tej samej nazwie. Gąbki Konjac są tak delikatne, że można nimi myć niemowlęta. Dostępność kształtów, rozmiarów, a nawet kolorów tych gąbek zaskakuje. Ale nie mniej niż fakt, że gdy taka roślinna gąbka się zużyje to czas jej całkowitego rozkładu nie przekracza kilku tygodni.

 

A skoro żegnamy się ze sztucznymi gąbkami, to może też skusicie się na wielorazowe waciki kosmetyczne? Osobiście próbowałam bawełniane, welurowe, frotte, bambusowe i nawet flanelowe. Każde miękkie, każde miłe w dotyku, każde skuteczne. Zaopatrzenie się w ich odpowiednią ilość, pozwala nawet nie zauważyć zmiany. Ale jeśli pozostajecie przy jednorazowych wacikach – szukajcie tych naturalnych, z bawełny organicznej i bez chloru.

 

No to jak?

Żegnamy się z plastikiem w łazience?

 

Papa plastikowe szczoteczki!

Żegnajcie jednorazowe maszynki!

Sztuczne gąbki – czas na was!

 

Było fajnie, ale teraz będzie fajniej :)

Kosmetyki naturalne

Copyright © 2020 myhappysmile.pl